Blog Odjechane Studia Wita!

Bardzo miło mi przywitać wszystkich czytelników zarówno tych którzy już mnie znają jak i nowych 🙂

Czasami każdy z nas potrzebuje zmian. Niekiedy trudno się do nich przekonać. Osobiście pozwoliłam sobie na jedną z nich. Dlatego mam okazję  przywitać Was na nowym blogu Odjechane Studia. Mam nadzieję że Wam się spodoba i będziecie tu chętnie zaglądać. Może nawet zostaniecie stałymi obserwatorami.

Każda obserwacja i komentarz będą dla mnie motywacją do dalszego rozwijania. Bardzo chętnie poznam Wasze propozycje tematów które chcielibyście przeczytać na blogu. Piszcie śmiało.

Kto z Was ma pomysł dlaczego akurat taka nazywa się blog?

Mała podpowiedź przejrzyjcie dokładnie zakładki 🙂 🙂 🙂

Miłego czytania 😉

46 Replies to “Blog Odjechane Studia Wita!”

    1. ooo bardzo miło że osoby z poprzedniego bloga też tutaj trafiają 🙂 mam nadzieje , że tym razem będzie ciekawie. Masz racje czasami trzeba coś zmienić. Pozdrawiam 🙂

  1. Na wstępie przepraszam, że taki długi wpis, ale ja po prostu lubię szerokie i szczegółowe wypowiedzi oraz za to, że nie słodzę jak wszyscy, cóż taki jestem. Pozwolę sobie wyrazić opinię może nieco odmienną niż większość komentarzy tutaj, no cóż najwyżej zjecie mnie za moją wypowiedź, ale w końcu każdy ma prawo wyrażenia swojej opinii jaka by ona nie była w kulturalny sposób – a wydaje mi się, że mój wpis nie jest jakiś niekulturalny, obraźliwy, czy wręcz wulgarny.
    Przejrzałem całą zawartość bloga (z resztą tak jak radzisz w poście) i nasunęła mi się taka oto opinia.
    W moim odczuciu dodawanie na samym początku istnienia bloga zakładki z prośbą o wsparcie finansowe „1% na spełnienie marzeń” to coś w rodzaju faux pas (fr. gafa, wpadka, nietakt). Nie żebym się czepiał, ale np. ja jeśli chcę się w coś zaangażować – choćby w tę akcję dla Ciebie to muszę mieć pewność co do adresata mojej pomocy, szczególnie teraz kiedy dość często słyszy się o oszustach „na cel charytatywny” (żeby nie było, o nic nie oskarżam). A co do Ciebie… pewności szczerze mówiąc brak. Pięknie opisujesz jak to potrzebujesz pieniędzy na rehabilitację i wózek, ale ja jakoś (jeszcze na poprzednim blogu) nie widziałem żadnych choćby wzmianek, postów czy zdjęć z turnusów rehabilitacyjnych czy podobnych, w których uczestniczyłaś. Co więcej jak sięgnę pamięcią nie dalej jak półtora roku temu z dość dużym rozmachem i rozgłosem była organizowana dla Ciebie udana akcja, w której także zbierałaś pieniądze na niezbędny wózek.
    Ponadto mam trochę doświadczeń odnośnie zakupu wyrobów medycznych (i są to wyroby dopasowywane indywidualnie) za pośrednictwem NFZ i wiem, że na wiele wyrobów (tudzież dopasowany pod względem materiałów i wykonania wózek inwalidzki) można starać się o dofinansowanie. Dofinansowania te przyznawane są co pewien okres czasu – jeśli się nie mylę dla wózków inwalidzkich w przypadku osób dorosłych jest taka możliwość co 4 albo 5 lat (do sprawdzenia). Może warto by się rozejrzeć za taką formą wsparcia zamiast sprowadzać temat do najprostszego rozwiązania – grzecznej, ale jednocześnie stanowczej prośby o wsparcie finansowe, bo przecież „To bardzo proste i zajmuje tylko chwilkę”, takie ostatnio modne „oczekiwanie żywej gotówki”. Zastanawiające jak dla mnie jest jeszcze to, że stać Cię na wyjazdy (którymi tak chętnie się chwalisz w internecie) nawet te zagraniczne, konferencje (bo udział w nich chyba też nie zawsze jest darmowy, ale tego nie wiem, więc mnie oświeć),
    a jednocześnie brakuje Ci na coś najbardziej potrzebnego. Dosyć dziwna hierarchia wartości i ważności poszczególnych spraw.
    Zawsze wydawało mi się, że „normalne” jest życie na tyle na ile można sobie pozwolić i oszczędzanie jeśli pieniędzy brakuje na podstawowe potrzeby, a nie życie i wydawanie na co się żywnie podoba, „fruwanie po świecie”, a pieniądze na najważniejsze rzeczy… oj tam, założy się zbiórkę to mi ludzie dadzą.
    Moim zdaniem przydałoby Ci się w tej kwestii trochę dojrzałości i odpowiedzialności.
    Jeszcze jedna… no może dwie kwestie. Po pierwsze, gdzieś tam pisałaś o tym, że nie poddajesz się mimo niepełnosprawności, która Cię dotknęła, starasz się żyć aktywnie, „normalnie” itp. itd., ale… czy na pewno? Przeglądając tego bloga widzę w zakładce „O mnie” – „…mojej niepełnosprawności…”, w zakładce „O Blogu” – „…chodziłam, nie potrzebowałam wózka…”, „Mimo wózka…” sorry, ale czytając mam wrażenie,
    że robisz dokładnie odwrotnie niż zapowiadałaś, cały czas tkwisz w temacie i w kółko wałkujesz temat swojej niepełnosprawności. Oczywiście masz taką, a nie inną sytuację, ale moim zdaniem nie musisz w kółko pisać o wózku i tym co mimo tego robisz.
    Po drugie, (i ostatnie o ile w ogóle dotrwałaś do tego miejsca mojej wypowiedzi) piszesz o pasji pisarskiej… ujmę to tak, każda pasja wymaga rozwijania i „doskonalenia warsztatu”, czyli w tym przypadku – czytaj choć raz czy dwa teksty, które publikujesz i staraj się unikać błędów i literówek.
    Mam nadzieję, że nie potraktujesz tego wpisu jako próbę „hejtu”, czy tzw. „trollowania” (ja już tak mam, że mówię i piszę wprost co myślę) i nie sprowadzisz tego do „jak Ci się nie podoba lub nie interesuje to nie wchodź na tego bloga”. Liczę na rozwianie moich wątpliwości i podanie szczegółów. Ot, takie w pewnym sensie „usprawiedliwienie”. Pozdrawiam

    1. Na wstępie bardzo się cieszę że znalazłeś czas, aby odwiedzić mojego bloga oraz podzielić się swoją opinią. Chętnie się odniosę.
      Co prawda zakładka dotycząca 1% faktycznie została dodana ale na pewno nie z myślą, żeby nagle pojawiło się wiele wpłat. Wiem też że najprawdopodobniej potrzeba czasu żeby przekonać innych o swojej szczerości. Dlatego też będę się starać tego dokonać. Jednak na pewno nie po to, aby dostać pieniądze. Tylko tak po prostu. Jeśli natomiast ktoś w przyszłości postanowi mi podarować swój 1% będę bardzo wdzięczna.
      Kwestia tego, że pięknie opisuje to że potrzebuje środków na sprzęt (wózek) … sama nie wiem czy aż tak pięknie. Jednak na pewno szczerze i prosto z serca.
      Co do postów dotyczących mojej rehabilitacji … do tej pory faktycznie nie wstawiałam. Natomiast jeśli chcesz mogę wstawić w przyszłości 🙂
      Zbiórka faktycznie była organizowana z powodzeniem za co będę do końca życia wdzięczna ludziom którzy się w nią zaangażowali.
      Co do dofinansowań do sprzętu masz rację można się o nie starać. Zawsze to robię. Jedna kwota która jest przyznawana to chyba około 1800 złotych (do sprawdzenia bo nie pamiętam) natomiast mój obecny kosztował około 13.000 złotych jak można zauważyć różnica jest dość spora.”Żywa gotówka” może i tak to wygląda jednak na stronie został podany numer fundacji a nie mój własny. Co za tym idzie ja tej gotówki i tak nie wezmę do ręki. Tylko po wystawieniu faktury za sprzęt w przeciągu kilku miesięcy otrzymuje zwrot z fundacji.
      Co do udziału w konferencjach koszty pokrywa zazwyczaj uczelnia za czynny udział. W przypadku biernego raczej rzadko biorę udział.
      Co do wyjazdów zagranicznych byłam 3 razy. Dwa z nich to wyjazdy na darmowe projekty przeznaczone dla osób niepełnosprawnych.
      Cóż wózek traktuje jako „tło” do bloga. Nie planuje udawać, że go nie ma 🙂
      Dziękuje za cenne wskazówki w kwestii prowadzenia bloga. Wezmę po wagę.
      Pozdrawiam

      1. No cóż. W świetle tych słów Twoja osobowość i sytuacja wygląda nieco inaczej niż to można określić na podstawie samych treści publikowanych przez Ciebie w internecie. Myślę, że takie posty z cyklu „Rehabilitacja i ja” mogłyby pozytywnie wpłynąć na Twoją wiarygodność – oczywiście nie musiały by być dodawane jakoś często żeby nie „zagłuszyć” głównego przekazu bloga.
        Co do wózka nie miałem na myśli „udawania, że go nie ma”, a raczej nie zaznaczanie jego obecności na każdym kroku. Czytelnicy widzą choćby grafikę bloga i to wydaje mi się jest wystarczająco sugestywne.
        Pozdrawiam

  2. Czemu odjechane studia? Sama nie wiem i się nad tym teraz zastanawiam, ale może chciałabym coś właśnie zobaczyć o studiach, jakieś wpisy 🙂 jak to na nich jest, jak wyglądają sesje etc. Co do innych wpisów: może jakieś recenzje, jakieś wpisy na konkretne przemyślenia np. na temat tolerancji w Polsce? 🙂 Jednak najważniejsze jest to byś czuła się na tym blogu komfortowo, dlatego życzę Ci dużo weny, bo ona jest na blogosferze najbardziej potrzebna i tłumu czytelników 🙂 buziaczki!

    1. Miło Cie widzieć na nowym blogu.:) Chyba odwiedzałaś tez mojego poprzedniego (popraw jeśli się mylę 🙂 )
      Co do nazwy bloga … z dwóch powodów po pierwsze jestem studentką po drugie nie rozstaje się z panterką (firma wózka 🙂 ). Druga rzecz to taka, że chciałam pokazać innym, że studia to nie tylko książki i egzaminy. Można na nich robić też wiele innych ciekawych rzeczy. Na przykład brać udział w rożnych zagranicznych projektach młodzieżowych. Co ważne są one darmowe. Po połączeniu tych kwestii powstał pomysł na właśnie taką nazwę bloga.
      Co do wpisów dziękuję za podsunięcie tematów :).
      Wpis o studiach …myślę, że mogłabym napisać jakoś przełom sierpnia/ września dla wszystkich maturzystów. Myślę że pozostałe tematy również pojawią się na blogu w przyszłości. Zapraszam do zaglądania :). Pozdrawiam.

    1. Cieszę, się :). Kolejny post już we wtorek lub środę. Nie będę zdradzać o czym. Oczywiście zapraszam do odwiedzania. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *