Własny szczyt „Zdobywamy górę Kamieńsk ” VI edycja

Każdy ma swoją drogę i swój szczyt

Góra Kamieńsk, gdzie to jest?

To było moje pierwsze pytanie kiedy usłyszałam propozycję wzięcia udziału w jej zdobywaniu. Szczyt górski i wózek? Pierwsze skojarzenie – Przecież to niemożliwe. Niby jak?

Ja w górach byłam tylko raz i na pewno nie zdobywałam szczytów 🙂 z Takim przekonaniem funkcjonowałam sobie większość mojego dotychczasowego życia.

Jakiś czas temu siedziałam w piżamie przed komputerem zajadając płatki i przeglądając fb. Miałam wolny dzień i chwilę czasu na relaks dlatego też z niemałym zaskoczeniem wyświetliłam wiadomość od znajomego: ,,Chcesz zdobyć Kamieńsk?”, na pytanie o co chodzi dodał tylko ,,taka góra, znajdziesz w internecie później, jak chcesz się zapisać to musimy się śpieszyć”. Liczba miejsc na starcie była ograniczona, dlatego nie namyślając się wiele zgodziłam się. Znajomemu oddałam wypełnianie formularzy, a sama postanowiłam poszukać gdzie właściwie zgodziłam się jechać 🙂

Jak mogłam wyczytać w Wikipedii:

,,Góra Kamieńsk – sztuczne wzgórze o wysokości 386 m n.p.m. powstałe jako zwałowisko zewnętrzne Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów, położone na terenie powiatu radomszczańskiego w gminie Kamieńsk, przy południowym krańcu Wysoczyzny Bełchatowskiej.

Obecna nazwa wzniesienia (Góra Kamieńsk) została ustalona w 1999 roku, na wniosek Rady Miejskiej w Kamieńsku.

Wysokość względna wzniesienia wynosi około 195 metrów i jest to najwyższe wzniesienie w środkowej Polsce. Powierzchnia zajmowana przez górę to 1480 ha.”.

Opis w pierwszej chwili odrobinę mnie przeraził 🙂 słowa ,,najwyższe wzniesienie w środkowej Polsce” robiło wrażenie. Na szczęście znajomy uspokoił, że pojedzie ze mną bo start odbywa się dwuosobowo: osoba z niepełnosprawnością + asystent.

Przygotowania do wyjazdu

Pół soboty siedziałam jak na szpilkach. Myślałam o tym czy wszystko zabrałam? jaka będzie pogoda? czy wszystko się uda? i najważniejsze czy sobie poradzę? Kamieńsk od Świdnika dzieli około 4 godzin jazdy dlatego rozważałam różne opcje podróży. Komunikacja dostosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych to temat na osobny post.

Na szczęście kolega z którym miałam zdobywać górę miał sprawę do załatwienia w Lublinie, więc ustaliliśmy, że w drodze powrotnej zabierze mnie ze sobą.

Szybko dopakowałam torbę i niedługo później dostałam sms’a, że ruszamy.

W Łodzi byliśmy wieczorem i po zjedzeniu kolacji wcześnie położyliśmy się spać, bo następnego dnia musieliśmy wstać z samego rana 🙂

Na starcie – Kamieńsk

Na miejsce dojechaliśmy o 10:00. Musieliśmy przejść rejestracje gdzie każdy otrzymywał pakiet startowy, a później po oficjalnym powitaniu mogliśmy udać się na start.

Każdy uczestnik mówił o sobie kilka słów przed startem.

 

droga na start przed wspinaczką
W drodze na start już po rejestracji i odebraniu identyfikatora i koszulki.

Pogoda była … wymagająca, to chyba najlepsze określenie. Na bezchmurnym niebie przygrzewało słoneczko i to dość solidnie 🙂 dodatkowo asfalt oddawał ciepło.

Zarówno Ja jak i Kuba, kolega z którym się wspinaliśmy byliśmy ugotowani jeszcze przed startem.

Droga w górę

Było ciężko (ale w taki bardzo pozytywny sposób), pofalowana trasa to wspinała się dość stromo to wyrównywała żeby dać trochę ,,wypoczynku”. Na początku skupiałam się na tym żeby dążyć przed siebie, i jak najbardziej samodzielnie wspiąć się jak najwyżej.

Były momenty radości kiedy udawało się wjechać na kolejne podwyższenie i bolące łapki kiedy jechałam po równym terenie. Prawdziwą magię zdobywania Kamieńska odkryłam jednak dopiero kiedy zobaczyłam że nie jestem tam sama. Przez cały czas ktoś mnie wspomagał. Ze mną szedł Kuba i jego rodzice, wzdłuż trasy rozstawieni byli wolontariusze którzy podawali wodę oraz spieszyli z pomocą wszędzie tam gdzie ktoś tego potrzebował, a przede wszystkim masa ludzi na wózkach którzy uśmiechali się i mimo wysiłku śmiali do siebie, rozmawiali, wspierali na wzajem.

Niesamowite było to, że wszyscy zebrani bez względu na to czy chodzili czy jechali, kobiety i mężczyźni, dorośli i dzieci, przez ten krótki czas byli całkowicie równi w dążeniu do tego samego celu i złączeni tym samym wysiłkiem i drogą którą musieli pokonać 🙂

źródło: BB Bełchatów
źródło: FAR region łódzki
źródło: FAR region łódzki

,,Zdobywamy Górę Kamieńsk” wywiad z Moniką Mazur Pełnomocnikiem Fundacji Aktywnej Rehabilitacji Regionu Łódzkiego

Przed startem miałam możliwość poznania pani Moniki która sama również porusza się na wózku. Zgodziła się odpowiedzieć na kilka pytań i opowiedzieć o początkach akcji ,,Zdobywamy Górę Kamieńsk” oraz celach i inspiracjach które jej przyświecają.

Czym zajmuje się Pani na co dzień?

Na co dzień zajmuje się aktywizacją społeczną i zawodową osób z niepełnosprawnością ruchową.

Skąd pomysł na zorganizowanie ,,Zdobywamy Górę Kamieńsk”?

Pomysł zrodził się z wcześniejszej znajomości prywatnej z Grzegorzem Gryczką. To on, jako były sportowiec chciał zrobić coś co w ciekawy i kreatywny sposób będzie łączyło osoby z niepełnosprawnością ze społecznością lokalną.

Chcieliśmy aby było to duże wydarzenie które zmotywuje ludzi z całej Polski do przyjazdu właśnie na Kamieńsk. Uznaliśmy, że zdobycie góry która jest coraz bardziej rozpoznawalnym miejscem na mapie turystycznej naszego kraju przyciągnie ludzi.

Jaki był cel organizowania takiej imprezy?

Po pierwsze zintegrowanie osób z niepełnosprawnością z osobami pełnosprawnymi. Elementem tego jest choćby to, że górę zdobywa się w tandemie osoba z niepełnosprawnością i wolontariusz. Ponadto chcieliśmy, aby ludzie się nie poddawali i realizowali swoje cele.

Takim symbolem jest właśnie góra Kamieńsk.

Góra z którą  spotykam się dosłownie – podczas jej zdobywania w trakcie imprezy, a także w przenośni – każdego dnia, gdy podejmujemy wyzwania i przezwyciężamy stojące nam na drodze trudności.  To ważne żeby się nie poddawać i wytrwale dążyć do celu.

Dlatego tak istotna jest również obecność wolontariuszy którzy pomagają na trasie. Każdy ma własny ,,szczyt” do którego w życiu dąży ale zawsze znajdą się ludzie którzy wyciągną do nas pomocną dłoń.

To już VI edycja tego wydarzenia jest jakaś recepta na tak duży sukces akcji?

Recepty nie mamy. Pomysł, praca i pozytywni ludzie to najważniejsze elementy bez których się nie obejdzie. Mam wrażenie, że teraz wszystko kręci się już dzięki samej mocy idei. To już samo w sobie przyciąga ludzi.

Zdarza się, że uczestnicy biorą udział w więcej niż jednej edycji?

Pojawiają się oczywiście nowe osoby. Natomiast jest grono osób które towarzyszą nam co roku. Chwaląc się kolekcją medali ze wszystkich edycji na portalach społecznościowych. To bardzo miłe, że u wielu osób kolejne edycje ,,Zdobywamy Górę Kamieńsk” już na stałe wpisały się do kalendarza.

Jakie to uczucie organizować wydarzenie na którym pojawiają się osoby z całego kraju?

Nie tylko z całego kraju. Jak się okazało przy logowaniu mamy też uczestników z zagranicy. Między innymi z Rotterdamu i z Londynu. Zaczynamy mieć nie tylko ogólnopolską ale międzynarodową imprezę. Organizowanie takiego wydarzenia to duża radość, ale i duża odpowiedzialność.

Czy jest planowana  kolejna edycja, a może na magicznej VI koniec?

Mam wrażenie, że to koło napędowe które powstało nie da się już zatrzymać. To już nawet nie jest zaplanowane przez nas, tylko uczestników. Również firmy, które co roku wspierają nas w przygotowaniach i dzięki którym możemy pozyskać środki finansowe na organizację wydarzenia gotowe są dalej nas wspierać przy kolejnych edycjach. Zbyt wielu ludziom zależy na tym, żeby ,,zdobywanie” było kontynuowane, żebyśmy mogli osiąść na laurach i zawiesić ten projekt.

Czy oprócz Kamińska są planowane inne eventy sportowo – rekreacyjne?

Planów na najbliższy czas jest sporo. Obecnie skupiamy się na warsztatach i obozach które prowadzimy cyklicznie, a także na przygotowaniu Spartakiady regionalnej dla dzieci, która odbędzie się już we wrześniu. Oprócz tego będziemy też pomagać przy evencie organizowanym przez miasto Łódź podczas którego jedno ze stoisk będzie obsługiwane przez nas. Chcemy pokazać jak funkcjonują osoby z niepełnosprawnością ruchową. We wrześniu odbędą się też Międzynarodowe Targi Rehabilitacji na które już teraz zapraszam.

,,Zdobywamy Górę Kamieńsk” w liczbach

  • Góra Kamieńsk ma wysokość – 386 m n.p.m., długość trasy to prawie 3,5 km.
  • W tegorocznym zdobywaniu wzięło udział 205 osób z niepełnosprawnością i drugie tyle osób towarzyszących.
  • Najmłodszy uczestnik miał poniżej 4 lat.
  • Przygotowania tegorocznej edycji rozpoczęło się już w czerwcu.

Na zakończenie. Czy ma Pani jakieś motto którym zechciałaby się Pani podzielić z czytelnikami

RAZEM ZDOBĘDZIEMY KAŻDĄ GÓRĘ

Dziękuję za poświęcony czas.

Dziękuje 🙂

 

Iza-Wlizlo-Kamiensk-4
Minięcie linii mety było niesamowitym doświadczeniem i niezwykle wyzwalającym uczuciem 🙂

Chociaż zdobycie nie należało do  najprostszych jednak było warto. Każdy w swoim życiu ma własny szczyt, który zdobywa każdego dnia. Zachęcam do wzięcia udziału w następnych edycjach. Moim zdaniem zdecydowanie warto 🙂

Z tego miejsca serdecznie dziękuję Kubie za pomoc w drodze na szczyt i zdjęcia, oraz rodzicom Kuby za gorące przyjęcie w domu i pomoc techniczną na trasie i poza nią 🙂

VI edycja Zdobywamy Górę Kamieńsk zaliczona – czekam z niecierpliwością na przyszły rok 🙂

58 Replies to “Własny szczyt „Zdobywamy górę Kamieńsk ” VI edycja”

  1. Gratulacje Kochana! Jestem z Ciebie mega dumna, wiedziałam, że sobie poradzisz <3 Post i zdjęcia są niesamowicie motywujące, dałaś mi niezłego kopa do działania 😉 A sam pomysł akcji jest świetny! Naprawdę cieszę się, że mogłaś być częścią tego projektu, widzę, że sprawiło Ci to dużo satysfakcji. Po raz kolejny udowadniasz , że niepełnosprawność w niczym nas nie ogranicza, a my sami możemy przekraczać własne bariery i rosnąć w siłę! ;* <3

  2. Iza! Jestem z Ciebie dumna! Już rozpędziłaś swoją panterkę. Już wiesz, że na każde wyzwanie od życia trzeba odpowiadać ‚Tak’. Już wiesz, że możesz osiągnąć swój szczyt. 🙂 Masz przyjaciół wokół siebie, którzy Ci pomogą w realizacji celów. Cieszę się, że zdobyłaś swoją górę i medal! <3 Da się? Da się!

    1. Pewnie, że się da 🙂 tylko trzeba w to uwierzyć co nie zawsze jest takie proste 🙂 Natomiast już teraz wiem, że to był mój pierwszy szczyt, ale… na pewno nie ostatni 🙂 Mam rok na wzmocnienie mięśni. Jeszcze tam wrócę 🙂

    1. Dziękuje 🙂 Szczerze powiem, że moja pierwsza myśl była identyczna . Natomiast Bardzo dużo energii i motywacji dodali ludzie, którzy tam ze mną byli. Wszyscy bez wyjątku 🙂

  3. Poszalałaś bym rzekła 🙂 Ja ze swoimi sprawnymi kopytkami nie wiem czy bym dała radę. NO i masz fajnego kumpla. Nie tylko z powodu charakteru 😉 Ładniutki jest 🙂 Izka no i to gorąco. Mam nadzieję, że wody piłaś dużo . I ile Was tam było w sumie to sporo.
    Buziaki i dalej tak lataj. Ja chętnie poczytam jak się sama z sobą mocujesz. W pozytywnym tego słowa znaczeniu.

    1. Duża zasługa wszystkich, którzy tam byli. Dodawali wiary w siebie.
      Gorąco to było nie są się zaprzeczyć. Jeszcze pewnie nieraz będę się że sobą mocować. Zapraszam na bloga. Pewnie jeszcze kilka wpisów się takich pojawi 🙂

    1. Dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że moglam uczestniczyć w tak ciekawym wydarzeniu. Mam nadzieję, że to nie była ostatnia edycja w której mogłam brać udział. Wspomnienia zostaną na zawsze.

    1. Nie da się ukryć:). Już za tydzień kolejny wyjazd. Tym razem ciepłe kraje. Post na ten temat pojawi się na blogu. Zapraszam do zaglądania:)

    1. Na samym początku dziękuję 🙂 co do przerzutek nie mam w wózku. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia czy nawet takie istnieją. Choć byłoby to duże ułatwienie. Co do silnych rąk… ogólnie jeżdżąc wózkiem przydają się. Ja jeszcze muszę popracować nad tym żeby wzmocnić. Na szczęście miałam na trasie pomocników 😉

  4. Podziwiam Cię i gratuluję – wspaniałe osiągnięcie i chyba też świetna przygoda, prawda? W kolejnej edycji też wyruszysz?
    Na zdjęciach wyglądasz jak Baba Nie Do Pokonania 😉 Lubię takie baby (i słowo „baba”).

  5. Dziękuję :). Szczerze mówiąc to była najlepsza z dotychczasowych przygód. Na kolejnej edycji również planuje się pojawić .

  6. Gratulacje za wytrwałość i brawka za osiągnięcie szczytu trzymam kciuki żeby udało Ci się wystartować w przyszłym roku tak jak tego chcesz. Daj znać przed następna edycją może zbierze się większa ekipa 😉

  7. Gratulacje! Nie będę mogła teraz znaleźć sobie wymówek jak będę w górach po przeczytaniu Twojej relacji. Nie będę ukrywać, że do tej pory często zawracałam tuż przed szczytem. Pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia!

    1. Dziękuję 🙂 szczerze mówiąc troszkę energii kosztowało jednak bylo warto. A Tobie życzę wytrwałości w zdobywaniu szczytów 😉

  8. Przyjemnie się ciebie czyta, masz bardzo lekkie pióro. (Choć może klawiaturę? :)). Gratulacje z osiągnięcia szczytu! W sumie tak sobie czytałam ten twój tekst, a potem sobie wygooglowałam tę górę na mapie i powiem ci szczerze, że ja 20 lat mojego życia mieszkałam w pobliżu i nie wiedziałam, że taka góra istnieje. 😀 30km. Wow, człowiek uczy się całe życie.

    Pozdrawiam cieplutko.

    1. Dziękuję za miłe słowa. Fakt tu bardziej klawiatura niż pióro 😉 to prawda człowiek uczy się całe życie. Natomiast jeśli już wiesz że góra znajduje się w pobliżu to może na kolejnej edycji poznamy się osobiście
      Pozdrawiam

    1. Na poczatku myślałam, że nawet mięśnie nie bolą. Zasługa endorfin i świadomość, że udało się osiągnąć coś o czym wcześniej nawet nie miałam pojęcia. Jednak na drugi dzień już nie było tak różowo. Natomiast to dobrze. Mięśnie pracowały. Będąc na wózku jest to ważne.

  9. Gratulacje! Ja nawet gdybym chciał wziąć udział, nie mógłbym ponieważ mam chorobę, która mi na to nie pozwala. Gratulacje jeszcze raz, że Pani się udało!

  10. Dziękuję 🙂 faktycznie czasami są sytuacje na które nie mamy wpływu. Wierzę, że mimo choroby znajdziesz coś co będzie sprawiło radość i dawało satysfakcję.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *