Działać Mimo Wszystko – Rozmowa z Anitą Morgą

Zapraszam do przeczytania wywiadu z koordynatorem ds. Działań Wolontariuszy Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko ” Anitą Morgą

Jak zaczęła się Pani współpraca z Fundacją „Mimo Wszystko”, czy przed rozpoczęciem towarzyszyły Pani jakieś obawy?

Było to w 2013 roku, kiedy związałam się wolontariacko z Biurem Młodych, i trwało przez pięć kolejnych lat, aż zostałam pracowniczką fundacji. W dalszym ciągu będąc związaną z wolontariatem, tylko w innej roli. Czy towarzyszyły mi obawy? Oczywiście. Podejmując się wolontariatu, nie znałam zbyt wielu dorosłych osób z niepełnosprawnością intelektualną, obawiałam się, czy będę potrafiła zachowywać się w odpowiedni sposób, kiedy się spotkamy. Praca wolontariusza jest jednak pracą dobrowolną. Wiedziałam, że jeśli uznam, że coś jest ponad moje siły, po prostu nie zdecyduję się na takie zadanie. Podejście to, wraz ze wsparciem ze strony pracowników i innych wolontariuszy, sprawiły, że angażowałam się z otwartością i ciekawością. Coraz chętniej podejmowałam się kolejnych wyzwań. To z kolei spowodowało, że kiedy z wolontariuszki stałam się pracowniczką, znałam już organizację na tyle, że nie musiałam myśleć o obawach, które pojawiłyby się, gdybym znalazła się w nieznanej sobie przestrzeni. Niemniej martwiłam się, jak odnajdę się w nowej roli, ale także, jak zostanę w niej przyjęta i czy ze wszystkim sobie poradzę. Na szczęście, pracownicy fundacji to świetna ekipa i zawsze mogę liczyć na wsparcie.

Z jakimi wyzwaniami wynikającymi z pracy mierzy się Pani na co dzień?

Moja codzienna praca związana jest z prowadzeniem działań wolontariuszy – to wspaniałe osoby, które tworzą mieszankę przeróżnych charakterów, poglądów, motywacji, z jakimi do nas przychodzą. Koordynator wolontariatu kojarzy się z kimś, kto ma sprawić, by mimo różnic pracowało się im dobrze, także z kimś, kto rozdziela zadania i ma dopilnować ich realizacji przez osoby, których sposobu działania czasem nie zna jeszcze zbyt dobrze. W dodatku bywa, że odbywa się to pod presją czasu. Są to ważne elementy pracy, które realizuję i które przysparzają mniejszych lub większych wyzwań. Ale nie chcę być tylko kimś, kto stoi z boku i wydaje polecenia. Chcę, by Biuro Młodych było miejscem, w którym wolontariusze czują się na tyle dobrze i swobodnie, by chcieli do niego wracać. Tego nauczyły mnie moje poprzedniczki i to chcę kontynuować. Takie podejście może jednak pociągać za sobą spore zaangażowanie emocjonalne, które czasem stanowi o wiele większe wyzwanie, niż wszystkie inne.

Czy podczas dotychczasowego działania fundacji zaskoczyło coś Panią?

Myślę, że rzeczy, które zaskakują mnie na co dzień, są podobne do tych, które równie dobrze mogłyby mnie zdziwić w każdej innej pracy. To, co mnie wciąż zaskakuje na tyle, że zapada w pamięć, to przeróżne spotkania i emocje pojawiające się w związku historiami, które dzięki nim poznaje. Na przykład pierwsze spotkanie z podopiecznymi fundacji w Radwanowicach, kiedy jeszcze byłam wolontariuszką. Te osoby mnie nie znały, ale miałam na sobie zieloną koszulkę. Taką, jaką zakłada każdy wolontariusz, kiedy akurat bierze udział w jakimś działaniu. Ta koszulka w ich oczach oznaczała, że jestem kimś, komu można zaufać. I zostałam przyjęta tak, jakbyśmy się znali i od dawna byli sobie bliscy. Towarzyszyło temu tak wiele różnych emocji, że chyba nigdy ich nie zapomnę.

Jakie były najprzyjemniejsze a jakie najbardziej trudne momenty?

Zdecydowanie najprzyjemniejsze są dla mnie momenty, kiedy widzę efekty naszej pracy. Kiedy widzę wszystko to, co dzieje się w oczach osoby, której udało się pomóc lub dla której udało się choćby zrobić coś miłego. To też te momenty, kiedy patrzę na wolontariuszy, którzy na co dzień żyją w zupełnie różnych światach. Zdarza się, że dzieli ich wiele, ale w czasie działania nic z tego się nie liczy, bo najważniejszy wtedy staje się wspólny cel. Bardzo lubię również obserwować, jak wolontariusze się rozwijają.

Najbardziej trudne momenty to z kolei te, kiedy uświadamiamy sobie, że nie każdemu będziemy mogli pomóc, choćbyśmy nie wiem, jak bardzo chcieli. Trudno jest też, kiedy poznajemy historie zwracających się do nas osób, często bardzo smutne, których sensu nie potrafimy sobie wytłumaczyć.

Jaka jest misja fundacji?

Naszą misją jest pomoc dorosłym osobom z niepełnosprawnością intelektualną. To z myślą o nich fundacja wybudowała i prowadzi dwa ośrodki terapeutyczno-rehabilitacyjne. Jeden w podkrakowskich Radwanowicach, drugi w nadmorskim Lubiatowie. Staramy się również pomagać innym osobom chorym i niepełnosprawnym. Poprzez nasze projekty pragniemy wyrównywać szanse pomiędzy osobami sprawnymi i tymi, które określa się jako niepełnosprawne, a także usuwać bariery mentalne, jakie oddzielają ich dwa pozornie odrębne światy.

Funkcjonuje Biuro Młodych „Zieloni” proszę o nim opowiedzieć

Biuro Młodych skupia wolontariuszy naszej fundacji. Powstało w 2004 roku i od tego czasu funkcjonuje nieprzerwanie. Wolontariusze wspierają niemal wszystkie działania fundacji. Są wszędzie tam, gdzie coś się dzieje, a do tego tworzą także własne projekty. Zdecydowana większość angażuje się w nasze działania akcyjnie, ale są również takie osoby, które bezpośrednio pomagają naszym podopiecznym lub wspierają nas w pracach biurowych. Określenie „zieloni” pochodzi od koloru koszulek wolontariackich, a motto, które nam przyświeca, brzmi „Zmieniajmy świat na lepszy”. Anna Dymna powiedziała kiedyś: „Biuro Młodych fundacji »Mimo Wszystko« jest jak otwarte okno, przez które w naszą codzienną pracę wpada świeże powietrze i słońce.”. Myślę, że te słowa dobrze obrazują naszych „zielonych”. Mamy szczęście, bo w wolontariacie trafiamy na wspaniałe osoby.

Skąd się wziął pomysł na taką nazwę?

Wolontariusze naszej fundacji początkowo działali pod nazwą „Studenci – studentom”. Szybko okazało się, że ta nazwa i działania z nią związane mocno zawężały obszar, w którym mogli funkcjonować. A to dlatego, że do fundacji zaczęły zwracać się osoby, które nie były studentami, zarówno chcące pomagać, jak i potrzebujące wsparcia. Chcąc być dla wszystkich i działać zgodnie z celami statutowymi, zapadła decyzja o zmianie nazwy na Biuro Młodych, która lepiej określała to, co i jak robimy.

Chciałabym jednak zaznaczyć, że w naszym przypadku młodość nie ma nic wspólnego z metryką, a jedynie ze stanem ducha. Teraz można znaleźć u nas zarówno wolontariuszy, którzy mają lat kilkanaście, jak i takich, którzy mają kilkadziesiąt.

W jaki sposób można zostać wolontariuszem?

Wystarczy wypełnić formularz zgłoszeniowy, który jest dostępny na naszej stronie https://biuromlodych.org/ lub skontaktować się bezpośrednio ze mną, pisząc e-maila na adres anitamorga@mimowszystko.org, abym mogła wskazać dalsze kroki.

Czy taką możliwość mają tylko osoby z Krakowa miejscowości gdzie znajduje się siedziba, czy mogą być to też osoby z innych części Polski

Mogą to być także osoby mieszkające poza naszym miastem. Mamy silną grupę wolontariuszy np. w Warszawie. Często osoby, które, po studiach odbywanych w Krakowie, wracają w swoje rodzinne strony, automatycznie stają się wolontariuszami z innych części Polski, ale wciąż przyjeżdżają do nas, aby wesprzeć swoją pracą ulubione wydarzenia. Niemniej osoby mieszkające w Krakowie i jego najbliższych okolicach zdecydowanie łatwiej i szybciej mogą się zaangażować w nasze działania.

Fundacja realizuje dużo projektów jednym z nich jest Festiwal Zaczarowanej Piosenki. W jaki sposób powstał pomysł?

Kiedy powstawał pomysł na Festiwal Zaczarowanej Piosenki, byłam jeszcze dzieckiem i nie wiedziałam o istnieniu fundacji. Nie odpowiem więc na to pytanie z wszelkimi szczegółami. Mogę za to zacytować słowa Anny Dymnej: „Założyliśmy, że w towarzystwie największych gwiazd polskiej estrady, w finale festiwalu, wystąpią tylko najzdolniejsze osoby z niepełnosprawnościami. Czas skończyć z traktowaniem moich przyjaciół na zasadzie: »Marcinku, jesteś niewidomy, jeździsz na wózku, ale lubisz śpiewać? No to masz mikrofon i pośpiewaj sobie.Nieważne, że nie masz głosu, wolno ci, bo biedny przecież jesteś«. Takie podejście nie tylko uwłacza godności Marcina, ale krzywdzi także jego bardziej zdolnych wokalnie kolegów. Tracimy przez to z oczu talenty na miarę Andrei Bocellego czy Stevie’go Wondera. To nie tylko moja opinia. (…) Poznając ludzi doświadczonych chorobą i kalectwem, odkryłam, co tak naprawdę ich upokarza. Tym czymś nie jest nawet fakt, że wiele osób ich nie rozumie i odwraca się od nich, traktując niemal jak półludzi. Najbardziej uwłacza im, że tak naprawdę niczego się od nich nie wymaga, zupełnie jakby świat spisywał osoby niepełnosprawne na straty. A przecież w tych schorowanych i okaleczonych ciałach kłębią się nieraz niezwykłe talenty. Trzeba je zacząć promować”.

Do kogo jest on kierowany?

Festiwal Zaczarowanej Piosenki to konkurs kierowany do osób z niepełnosprawnościami. Projekt podzielony jest na dwie kategorie wiekowe – dla osób pomiędzy 10. a 16. rokiem życia oraz powyżej 16. roku życia.

Jaki jest cel takiego projektu?

Celem, z jednej strony, jest odnajdywanie wspaniałych muzycznych talentów, które chcemy promować. Nie tylko podczas Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, ale także po nim, podczas cyklicznych koncertów „Zaczarowanego Radia Kraków”. Zapraszamy na nie laureatów i finalistów festiwalu. Z drugiej strony, równie ważnym celem jest integracja i przełamywanie mentalnych barier, o których nieco wspominałam już w odpowiedzi na inne pytanie.

Z jaką reakcją społeczeństwa na temat festiwalu spotykają się organizatorzy?

Zwykle jest to pozytywna reakcja. Mamy za sobą wiele edycji festiwalu i udało nam się zbudować wokół niego naprawdę wspaniałą społeczność, a także sprawić, że jest rozpoznawalny. Uczestnicy poprzednich edycji i ich bliscy są jak rodzina, są z nami w kontakcie i wspierają nasze okołofestiwalowe działania. Są także widzowie, dla których udział w festiwalu jest już tradycją, sponsorzy, osoby, które w jakikolwiek inny sposób chcą nam pomóc, i wolontariusze, którym ciężko jest sobie wyobrazić czerwiec bez Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Wszyscy oni dają nam ogromne wsparcie.

Po drugiej stronie są tacy, którzy uważają, że taki konkurs to niepotrzebne narażanie na stres osób już i tak skrzywdzonych przez los lub, że tak naprawdę w czasie konkursu próbujemy promować gwiazdy estrady. Wydaje mi się jednak, że, po latach, tych negatywnych komentarzy jest już dużo mniej. Każdego roku staramy się udowadniać prawdziwy cel konkursu. I myślę, że słowa osób, które jakkolwiek stykają się z tym wydarzeniem, potwierdzają ten cel. Także sukcesy laureatów i finalistów mówią same za siebie.

Gdzie można znaleźć informacje o pozostałych projektach?

Informacje o naszych projektach można znaleźć na www.mimowszystko.org, ale także śledząc regularnie profil fundacji na Facebooku – https://www.facebook.com/mimowszystko/

Czy ma Pani jakąś myśl, którą chciałaby przekazać czytelnikom?

Świat ostatnio zwolnił, mamy okazję zastanowić się nad tym, co ważne. Starajmy się znaleźć miejsce na bliskość, taką codzienną. Tego każdego dnia uczą nas nasi podopieczni. Bliskości i radości z tego, co jest wokół nas.

Zachęcam do posłuchania naszej wyjątkowej piosenki. Piosenki, która powstała w tym trudnym czasie, tylko dzięki zaangażowaniu i dobrej woli innych: https://www.youtube.com/watch?v=cgT_DxxkbB0

Mam nadzieję, że będzie nas ona stale inspirować do tego, byśmy byli dla siebie dobrzy.

Dziękuję za poświęcony czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *